Matula Polskich Harcerzy

Marta Jeżak
26/05/2019
~ 4 min czytania
Godna podziwu, miłości, szacunku i pamięci. Długim, pracowitym życiem do końca swoich dni służyła niestrudzenie Bogu, Polsce i każdemu człowiekowi. Była matką Janka Bytnara „Rudego” - bohatera Kamieni na szaniec. 26 maja - w Dzień Matki - wspominamy Matulę Polskich Harcerzy. Zdzisława z Rechulów Bytnarowa, nazwana Matulą Polskich Harcerzy, urodziła się na Rzeszowszczyźnie 2 marca 1901 roku. W rodzinnej miejscowości ukończyła szkołę powszechną, a naukę kontynuowała w gimnazjach w Krakowie i Mielcu, gdzie uzyskała maturę. Na Państwowych Kursach Nauczycielskich poznała swojego przyszłego męża Stanisława Bytnara, z którym wyjechała na Kielecczyznę, gdzie pracowała jako nauczycielka. W tym czasie na świat przyszło kolejno dwoje dzieci: Janek (1921) i Danusia zwana Dusią (1924). W latach 20. małżeństwo przeniosło się do Warszawy. Zdzisława dokształcała się w Instytucie Pedagogiki Specjalnej i po ukończeniu studiów założyła pierwszą na warszawskiej Pradze szkołę specjalną. Szczerze kochali swą pracę, a harmonijne życie rodzinne dostarczało wiele radości. Wszystko zmieniła wojna. Podczas najścia Gestapo na dom państwa Bytnarów w 1943 roku matka i siostra „Rudego” były nieobecne, dzięki czemu uniknęły aresztowania. Matka nie mogła być na pogrzebie syna; Gestapo jej ciągle szukało. Grób odwiedziła dopiero wieczorem, zaprowadzona i strzeżona przez kolegów „Rudego”. Matula podczas powstania działała w „Pasiece” – głównej kwaterze konspiracyjnych Szarych Szeregów – kierując cywilną pocztą Śródmieścia. Po kapitulacji, już jako podporucznik, wraz z dowództwem Okręgu Warszawskiego AK dostała się do niemieckiej niewoli. Do Polski wróciła 15 sierpnia 1945 roku. Gdy zgłosiła się do pracy została zatrudniona na stanowisku radcy w referacie kształcenia specjalnego Ministerstwa Zdrowia, a potem wizytatora szkół dla dzieci przewlekle chorych w sanatoriach, prewentoriach i domach opieki. Po dwunastu latach, zmęczona koniecznym podróżowaniem po całym kraju, ze względu na słabe zdrowie przeszła na emeryturę. Kolejne czterdzieści lat wypełniła pracą dla młodzieży harcerskiej oraz upowszechnianiem szaroszeregowych ideałów. Wygłaszała dziesiątki odczytów, wykładów, uczestniczyła w spotkaniach, brała też udział w dorocznych apelach pod Arsenałem w uroczystościach nadawania szkołom i drużynom imienia Janka Bytnara „Rudego” lub innych godnych pamięci bohaterów. Mieszkając przez kilka lat w Mielcu – gdzie otrzymała zaszczytny tytuł Matki Polskich Harcerzy, od razu przyjęty w całej Polsce – przed wejściem do swego domu umieściła napis: „Drzwi otwarte”. Urządzała dla przyjaciół wigilijne wieczerze, przyjmowała chętnie każdego, zawsze też dzieląc się ze wszystkimi, czym tylko mogła. Odpowiadała na niezliczone listy, zabiegając o kolejne wydania wspomnieniowych i patriotycznych tekstów. Skromna, pracowita, serdeczna, wspierała modlitwą i czynem inne zbolałe serca, zranione uwięzieniem lub śmiercią swoich dzieci. W 1985 roku Zdzisława Bytnarowa napisała życiorys „Rudego”, który jako jej wspomnienia wydano w 1997 roku pod tytułem „Pamiętnik matki”. Matka Polskich Harcerzy ostatnie lata spędziła pod troskliwą opieką córki w Warszawie, mieszkając w tym samym domu skąd w 1943 roku Gestapo wyprowadziło na zawsze Janka i Stanisława Bytnarów. Doczekała wolnej Polski. Otrzymała wiele dowodów uznania m.in.: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złotą Odznakę Związku Nauczycielstwa Polskiego, Medal dla Zasłużonej Matki, Krzyż Powstańczy, Złotą Odznakę Spółdzielczości, Złoty Krzyż Zasługi i Medal Serca „za szerzenie ideałów braterstwa i służby.” Odeszła na wieczną wartę 13 sierpnia 1994 roku. Pochowano ją pośród białych krzyży w kwaterze Batalionu „Zośka”, nieopodal grobu syna i bohaterskich żołnierzy powstania. Na pogrzeb przyjechali harcerze wszystkich pokoleń z całej Polski, przerywając obozy i wakacje. W hołdzie pochylonych sztandarów, żegnali ją modlitwą i wierszem Słowackiego: „W ciemnościach postać mi stoi matczyna/ niby idąca ku tęczowej bramie. /Jej odwrócona twarz patrzy przez ramię / I w oczach widać, że patrzy na syna”. Opracowano korzystając z książki Barbary Wachowicz Rudy, Alek, Zośka t. III.